Ostatnio stwierdziłam, że jednak to co się dzieję wokół mnie potrzebuje jakiegoś komentarza. Czasem samo w sobie jest dosyć konkretne, jednak niekiedy ktoś powinien dorzucić swoje 3 grosze. Czemu by nie ja? Postanowiłam, że moim adresatem będziesz Ty. Mam nadzieję, że to będzie dobra decyzja.
Wiesz co wczoraj był za dzień? Heh, kto by nie wiedział. Walentynki, czyli najbardziej rozdmuchane święto wszech czasów. Ostatnio w supermarketach spędzam połowę swojego życia przebierając między opakowaniami z ryżem, więc cały szał serduszkowych lizaczków dał mi nieźle w kość. Ale żebyś mnie źle nie zrozumiał; nie irytowałam się widząc pluszowe misie z napisem "i love you". Po prostu raz sprzedawczyni niosąca karton walentynkowych rupieci powaliła mnie na łopatki jednym szturchnięciem. Ehhh jogurtów już nawet nie było co zbierać.
W tym roku, o dziwo, nie jestem jakoś sfrustrowana (jak to bywało dotychczas), a brak drugiej połówki kompletnie mi nie przeszkadza. Bycie singlem okazało się naprawdę świetną sprawą. Jeszcze będę miała czas na prasowanie koszul i gotowanie obiadków. Jak na razie beztrosko hasam szkolnym korytarzem. A gdyby ktoś się napatoczył? Nie miałabym nic przeciwko. Po prostu nie lubię robić czegoś tylko dlatego, że "dobrze by było". A w Walentynki dobrze by było mieć drugą połówkę.
Jak na razie zniecierpliwiona wyczekuje 23 lutego (a przynajmniej tak usprawiedliwiałam się 14-tego). Szczerze powiedziawszy, to staram się zdrowo odżywiać i jakoś wizja przepełnionych tłuszczem supermarketów już mnie przeraża. Chociaż w sumie... I tak są już zapełnione :D A tak poważnie, to po prostu planuję zrobić zakupy w środę, a w czwartek zaraz po lekcjach wrócić do domu i zanurzyć nos w książkach. Przez ten jeden dzień nawet daruję sobie Facebook'a, by oglądać jak najmniej ucieszonych min osób tarzających się w pączkach. Niestety, jestem też w 80% pewna, że i tak pęknę, a do mojego żołądka trafi pączek lub kilka domowych chrustów. Jesteśmy tylko ludźmi. A ja w dodatku kobietą. Podkreślam. Kobietą.
W sumie skończyłabym już ten swój wywód, bo nie chcę wciskać niczego na siłę. Najwyżej za kilka dni dostaniesz kolejny list. Pisz koniecznie co tam u Ciebie, a ja uciekam uciszyć psa, bo coś mi się wydaje, że zaraz sąsiedzi będą pukać po oknach.
Love,
xM
ADRES ZWROTNY:
Raya@onet.eu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz