Czy parę listów na rok to nie za mało? Na utrzymanie relacji zdecydowanie, ale.. tu są jakieś relacje? Mam wrażenie, że przez internet to funkcjonuje kompletnie inaczej. Jestem tego pewna. Teoretyczna bliskość zamienia się w praktyczne przyzwyczajenie. Niby nie zawsze, niby są wyjątki. Czemu tym razem ja nie mogę nim być?
Co sądzisz o przyjaźni przez internet? Ja nie mam zdania. Poważnie. Po tym wszystkim co się stało nie jestem w stanie określić swojego stanowiska.
Dwa krańce Polski, dwie dziewczyny, miliony wiadomości, setki tajemnic i nieokreślony moment, w którym to wszystko straciłam. Szczerze nawet nie wiem jak to się stało. Teraz już nawet nie jestem pewna kiedy - chyba minęło już kilka lat, może dwa? Przestałyśmy się dogadywać, różnice zdań były zbyt wielkie. Nie było jak i kiedy się godzić, coraz częściej odkładałam telefon i zajmowałam się tym co miałam namacalnie. Powiesz - dobrze, nie warto ciągle patrzeć w ten ekran, ważni są ludzie wokół. Ja powiem - źle, za tym ekranem była najważniejsza dla mnie osoba. Wracając wspomnieniami do tamtych wiadomości mam wrażenie, że wszystko stało się w ułamku sekundy. Kłótnia za kłótnią, z każdą kolejną coraz mniejsza motywacja do godzenia się. Jezu, "motywacja"? Czy ja naprawdę tak to nazwałam? To powinno być przywiązanie, to są ludzkie relacje, a nie jakiś maraton po śmierdzącej Warszawie.
Była kłótnia - była przerwa. Wpierw kilka godzin, potem dni, tydzień, dwa tygodnie. Pamiętam, że ostatecznie nie rozmawiałyśmy kilka miesięcy. Zawsze kończyło się to wytykaniem błędów, a mi już się najzwyczajniej w świecie nie chciało. Nie miałam ochoty znów wysłuchiwać tego samego, czuć się niżej od niej i potakiwać. I tak potakiwałam, w innym wypadku w ogóle byśmy nie rozmawiały. Teraz mamy jakiś kontakt. Staram się odpisać przynajmniej raz dziennie na jej kilkanaście wiadomości. Chamstwo? Możesz to tak nazwać, mi już wszystko jedno. Tego już nie ma i nie będzie, bo jak? Te kolorowe napisy "wszystko da się naprawić" i "nie trać nadziei" to tylko na nagłówkach w Bravo. Zawsze pomijałam te bzdurne porady. Nie chcę zapominać o tym, jak było dobrze. Problem w tym, że nie potrafię sobie wyobrazić, że byłyśmy tak blisko.
Wczoraj wymieniłyśmy 13 wiadomości. Pechowa liczba. Dziś wysłała mi zdjęcie i dwie wiadomości. Dała nawet śmiejącą się buźkę. Na nic nie odpisałam. Jakoś tak.
Love,
xM
adres zwrotny:
Raya@onet.eu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz